Komentarze 2

czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał

niemal codziennie natykam się w internecie na różne artykuły, wpisy na temat wychowania dzieci. zapewne ile rodziców tyle metod wychowawczych. coraz częściej jednak biją po oczach nagłówki w stylu: Wychowanie bez kar i nagród, itp. szczególnie jedna wypowiedź zrobiła na mnie naprawdę mocne wrażenie:
Mówi się o dzieciach dobrze lub źle wychowanych, jakie to dzieci? Co to znaczy, że dziecko jest grzeczne? Na przykład: nie płacze, sprząta klocki po zakończonej zabawie i nie wchodzi na stół? Inaczej mówiąc: grzeczne dziecko to takie, które spełnia nasze oczekiwania. Tylko dlaczego miałoby je spełniać? Przecież ten mały człowiek, który pojawił się w naszej rodzinie, jest autonomiczną jednostką; czy ktoś chciałby żyć nieustanie spełniając czyjeś oczekiwania? Dlaczego nasze dzieci miałby tak funkcjonować?
zmroziło mnie. niestety jakby na to nie patrzeć wychowanie jest w mniejszym lub większy stopniu urabianiem (od razu zaznaczę, że nie ja jestem autorką tego mało wdzięcznego terminu). naszym celem jest wychowanie jednostki samodzielnej i niezależnej, ale żyjącej w społeczeństwie. mały człowiek potrzebuje granic- daje mu to poczucie bezpieczeństwa. potrzebuje rodziców, którzy powiedzą co jest dobre a co złe. a kary i nagrody pozwalają utrwalać bądź eliminować pewne zachowania.
jestem zwolenniczką rodzicielstwa bliskości. jednak mam wrażenie, że wiele osób myli je z bezstresowym wychowaniem. wszak nigdzie nie ma mowy o przyzwalaniu dziecku na wszystko. wręcz przeciwnie- duży nacisk jest kładziony na wyznaczanie granic. autor mówi wprost- jeśli coś ci nie pasuje, jeśli z czymś czujesz się źle, to nie jest rodzicielstwo bliskości. wszystkie te narzędzia i filary na których AP bazuje, to kapitał dający dziecku poczucie miłości i bezpieczeństwa. stwarzamy tę więź po to, aby potem powoli kształtować charakter dziecka, a dzięki wzajemnemu zaufaniu ma to być łagodniejsze i łatwiejsze niż w przypadku metod autorytarnych.
stawianie dzieciom oczekiwań jest konieczne- wszyscy musimy koegzystować w mniejszych i większych społecznościach. optymistycznie zakładam, że chcemy wychować dzieci na pełnowartościowych członków społeczeństwa, a nie niedostosowanych outsiderów, którzy myślą, że wszystko im wolno.

Reklamy

2 Comments

  1. RB zaklada,ze czlowiek jest z natury istota spoleczna. Nie trzeba go urabiac, by takim sie stal. Stawianie granic i bycie konsekwentnym to nie to samo co uzywanie kar i nagrod. Dziecko uczy sie przede wszystkim przez nasladowanie. Jesli rodzice beda wlaczac dzieci od malenkosci w zycie rodzinne i spoleczne to to porzadanuch spolecznie zachowan dzieci sie naucza. One zupelnie od nas zaleza wiec w ich interesie i naturze jest spelniac oczekiwania rodzicow. Rodzice za to musza bycpewni swoich oczekiwan i konsekwentni , tak by dziecko mialo poczucie bezpieczenstwa, ze jest w rekach osob,ktore wiedza co robia. Kary ucza podporzadkowania ze strachu przed kara, a nie z przekonania serca, ze takie a nie inne zachowanie jest dobre. Mozna wychowac szczesliwego i prospolecznego czlowieka bez kar i nagrod.

  2. Zapewne masz dużo racji. Nigdzie nie piszę, że kara jest dobra i konieczna. Niemniej jednak jest pewnym środkiem do celu. W świecie idealnym zapewne RB działa tak jak piszesz, ale obawiam się, że istnieją sytuacje, gdy sama rozmowa, wzór, czy łagodna perswazja mogą nie przynieść skutku.
    Mnie głównie chodziło o to konkretne sformułowanie- dlaczego dziecko ma spełniać oczekiwania rodzica? Gdyby każdy człowiek myślał w ten sposób to byłaby tu istna księga dżungli….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s