comment 0

gdzie jest Leo, czyli pierwsze koty za ploty!

jeszcze zanim L. się urodził planowałam, że od początku będę z nim chodzić na basen. sama bardzo lubię pływać i zawsze podobał mi się widok bobasów baraszkujących w wodzie.

bardzo szybko zostałam jednak sprowadzona na ziemie. po pierwsze L. jest wcześniakiem. na dodatek reakcja pediatry była raczej współmierna do propozycji włożenia młodego do piekarnika na trzy zdrowaśki: problemy skórne, stany zapalne uszu czy dróg moczowych- to tylko najłagodniejsze przykłady nieszczęść, które miały stać sie naszym udziałem. wystraszyłam sie i zrezygnowalam, od czasu do czasu wypytując tylko napotkane mamy, czy faktycznie zabranie dziecka na basen jest równoznaczne ze sprowadzeniem na niego wszystkich plag egipskich.
ostatecznie stwierdziłam, ze może warto jednak spróbować. i tym sposobem, w minioną sobotę L. zadebiutował na basenie. najbardziej przejęta i zdenerwowana z całej rodziny byłam oczywiście ja. natomiast L. był zachwycony- spokojny i zaaferowany jednocześnie. nieśmiało się uśmiechał,nie przestraszył się nawet wtedy, gdy przypadkiem napił się trochę wody i cały czas rozglądał się dookoła swoimi wielkimi oczami. po basenie był tak radosny i wychillowany, że z trudem rozpoznałam własne dziecko.
jak na razie żadne straszne konsekwencje nas nie dopadły, a byliśmy już dwa razy. nieśmiało liczę na to, ze nie taki diabeł straszny i że może jednak nam się upiecze… 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s