Komentarze 2

senne marzenia, a raczej marzenia o snie

nigdy nie lubiłam spędów rodzinnych. a tu, choć od Świąt minęło już dni kilka, spęd trwa w najlepsze. zmieniają się tylko twarze.
siedzenie, jedzenie, uśmieszki, grzeczności i prawdziwie rodzinna atmosfera. obiad, który normalnie trwa pół godziny, nagle trwa dwie i pół i płynnie deserem przechodzi w kolacje.
od kiedy jest L. jest to dla mnie tortura innego rodzaju. po wszystkich ”ochach” i ”achach”, po wzięciu na niezliczone ilości rąk, po setkach ”akuku” 6 miesięczne niemowlę jest tak pobudzone, że mimo nieziemskiego zmęczenia, z wrażenia nie może zasnąć. a nawet jeśli padnie wycieńczone, to obudzi się 2 godziny później, bo nagromadzone emocje, muszą znaleźć gdzieś ujście.
a ja na punkcie snu mojego dziecka mam hopla, świra, fioła, czy jak to tam się mówi w ironicznodowcipny sposób na zwyczajnie przewrażliwienie. sen mojego dziecka to dla mnie rzecz święta. pewnie dlatego, że przekłada się na mój sen i mój święty spokój, którego odczuwam deficyt.

Reklamy

2 Comments

  1. Doskonale to rozumiem, szkoda że rodziny zaiast myśleć o dziecku i trzymając ręce przy sobie, wyciągają łapska i przekładają dziecko z rąk do rąk. A potem matka sama zostaje ze zdezorientowanym maluchem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s