comment 0

dziwne ciążowe dolegliwości

Brak okresu i mdłości to zazwyczaj najbardziej powszechne objawy ciąży. To sygnał, aby biec do apteki po test ciążowy. To także dobry moment na rozpoczęcie suplementacji kwasem foliowym, najlepiej z dobrze przyswajalną metafoliną, jeśli nie robiłaś tego min. 6 tygodni przed poczęciem. W kolejnych trymestrach mówi się często o zachciankach kulinarnych, spuchniętych stopach lub dokuczliwej zgadze. Ale jest też kilka ciążowych dolegliwości o których w ogóle się nie wspomina.

Ja (z rozrzewnieniem) wspominam:

Metaliczny posmak w ustach. Nic przyjemnego – uczucie, jakby się ciućkało starą monetę – na szczęście dość szybko mija. Ot, taki urok pierwszego trymestru.

Drętwienie rąk i nóg. Najprawdopodobniej przyczyną jest ucisk obrzękniętych tkanek na nerwy (moja wyczulona wyobraźnia podpowiadała także zespół cieśni nadgarstka). Dla mnie było to szczególnie dokuczliwe podczas pracy przy komputerze.

Zmianę rozmiaru stopy. Powszechnie mówi się o tym, że stopy w ciąży puchną (zwłaszcza na finiszu). Rzadko mówi się o tym, że mogą zmienić swój rozmiar (stan ten może się utrzymywać także kilka miesięcy po porodzie. Spotkałam się z opinią, że rozmiar zmienia się na stałe, ale w moim przypadku na szczęście była to zmiana tymczasowa). Dlaczego tak się dzieje? To skutek uboczny rozciągania się więzadeł w ciele.

Swędzenie skóry na brzuchu. Dzieje się tak, ponieważ skóra na rosnącym brzuchu mocno się napina- powoduje to jej wysuszanie i swędzenie. W moim przypadku przekładało się to także na ogromny dyskomfort ubraniowy- wszystko mnie drapało, gryzło. Tolerowałam tylko miękkie materiały (dres lub piżama), jeansy zakładałam za karę. Jedyne remedium to dbanie o porządne nawilżenie. Jeśli swędzenie jest bardzo uporczywe lub swędzi nie tylko brzuch należy skonsultować się z lekarzem prowadzącym- to może być objaw cholestazy ciążowej.

Ból spojenia łonowego. Może pojawić się w ostatnim trymestrze, już na finiszu. Zapewne różnie bywa z nasileniem, w moim przypadku było to bolesne, irytujące uczucie rozchodzenia się miednicy. Dość mocno utrudniało mi życie- ból był odczuwalny niemal zawsze: przy zmianie pozycji podczas leżenia, przy siadaniu, przy wstawaniu, przy chodzeniu. Najsensowniejszą opcją było leżenie na boku (na plecach i tak się dusiłam) z rogalem między nogami. Przyczyną tego dyskomfortu jest rozchodzenie się więzadeł miednicy- ciało przygotowuje się do porodu i przejścia dziecka przez kanał rodny. Bliżej terminu porodu, uciskająca główka może nasilać dolegliwości bólowe.

Keep-Calmfoto

comment 0

pierwszy raz L.

jadę z L. windą. spotykamy sąsiadkę.  jakie ty masz piękne oczy! faceci będą za tobą szaleć!! mam nadzieje, że adresat komplementu będzie mimo wszystko preferował szalejące za nim koleżanki.

niemniej jednak to wydarzenie sprowokowało nas do odwiedzenia fryzjera. teraz już nikt się nie pomyli!

 

zdjęcie(2)

 

 

 

 

 

comment 0

sumienie profesora Chazana

nic mi tak nie podnosi ciśnienia ostatnio jak sprawa prof. Chazana. krew mnie zalewa, jak widzę kolejne artykuły i programy w telewizji.  komentarze internatów nie są lepsze.  gdzieś ostatnio wyczytałam, że fakt, że to dziecko przyszło na świat jest wynikiem tzw. duchowej adopcji.  zgooglowałam temat i doszłam do wniosku, że jeśli ktoś się modlił o ocalenie tak chorego dziecka, to niestety, ale ma coś z głową.

Przyjrzyjmy się faktom:

-dziecko jest NIEULECZALNIE chore. nie ma mózgu. bez tego ciężko funkcjonować. po co przedłużać jego agonię ? nie jestem neurologiem, ale wydaje mi się, że płód w 20 tyg. ma mniej rozwinięty układ nerwowy niż donoszony noworodek. sądzę, że idąc tym tropem byłaby to mniej bolesna alternatywa.

– prof. Chazan złamał prawo. nie dyskutujemy o naturze aborcji. nie jestem jej fanką, nie uważam że trzeba robić prowokacje w stylu: wyskrobię się na gwiazdkę lub nagrywać zabieg i wrzucać na YT. uważam , że każdy przypadek trzeba rozpatrywać oddzielnie. aborcja JEST dozwolona w ściśle określonych przypadkach i ta kobieta miała do niej pełne prawo. prof. Chazan złamał je i powinien ponieść konsekwencje.

-mój ulubiony motyw całej afery: metropolita łódzki apeluje o zbiórkę pieniędzy na prof. Chazana (NFZ zasądził karę bodaj wysokości 70 tys.) noż kurwa! nóż się w kieszeni otwiera. moim skromnym zdaniem ksiądz powinien polecieć razem z profesorem.

-no i drugi hit, dzisiejszy artykuł: otóż matka dziecka jest sama sobie winna- wszak stosowała in vitro. to oczywiste, że to wina kliniki przeprowadzającej zabieg. bo przecież w naturze takie rzeczy miejsca nie mają!? paranoja totalna. mniej by się ośmieszyli gdyby podali informacje zgodne ze stanem faktycznym. otóż żadne płody nie są rozrywane na kawałki (no chyba, że w podziemiu aborcyjnym- tego nie wiem), aborcja odbywa się to jak normalny poród, tyle że przedwczesny i wywołany środkami farmakologicznymi. po szczegóły odsyłam do wywiadu z prof. Dębskim.

ginekologia-cytologia-usg-klinika-radoscfoto

Sumienie prof. Chazana, którym tak się zasłania, nie ma tu nic do rzeczy. Błędem jest zakładanie, że każdy w tym kraju jest katolikiem i tworzenie prawa tylko i wyłącznie pod katolików.  Matka dziecka mogła być żydówką, arabką, ateistką, czy kimkolwiek innym. Pytanie brzmi czy prof. zachowałby się tak samo, gdyby chodziło o jego żonę, córkę, czy wnuczkę. Czy gdyby to jego dziecko miało przyjść na świat w takim stanie, również skazałby siebie i całą swoją rodzinę na takie cierpienia?

 

comment 0

moherowe berety

o co chodzi starym wariatkom, które podchodzą ni stąd ni zowąd do mojego dziecka (niespełna rocznego!!!) i pytają, czy odda im swój smoczek? czy ja do nich podchodzę i pytam, czy oddadzą mi swoją laskę?

 

image(3)

comment 0

garść absurdów z tego tygodnia

rutynowa wizyta u okulisty przed ukończeniem roku. 99% populacji reaguje na L. tak: jakie ma piękne, wielkie niebieskie oczy! jak 5 zł! okulistka na widok Leona: jakie duże oczy. miał ktoś w rodzinie problemy z tarczycą? no nic, sprawdzimy, może to tylko taka uroda….

promenada nad morzem, L. zasuwa na kolanach w jedną i w drugą stronę, kwiczy z radości. jakiś dziad: źle pani dziecko wychowuje! kto to słyszał tak na czworaka! (wtf?!)

5 min. później to samo miejsce, ta sama sytuacja. 2 emerytki siadają na ławce. na widok Leona jedna do drugiej, z ubolewaniem: jej, tak kolanami po tym chodniku.  druga na to: wiesz dzieci chodzą na czworaka, bo boją się normalnie. moje też tak robiły. (fuck. a ja myślałam, że on nie potrafi.)

 

IMG_7751

comment 0

cuda się zdarzają!

szok. zdziwienie. niedowierzanie. moje własne, osobiste dziecko, które do tej pory wymagało nadludzkich wysiłków przy usypianiu ( zwłaszcza dzień: spacery, chusta, ewentualnie, gdy miał wyjątkowo dobry dzień- cyc), usiadło mi na kolanach, pociumkało smoka i zasnęło! 0_O

wind of change!

 

10484033_10152535467502140_5243190569981951058_n

comment 0

taka sytuacja

idę z L. na plac zabaw. ciepło, temperatura trochę powyżej 20 stopni. L.- bodziak z krótkim rękawkiem, spodnie, bluzeczka. inne dzieci (nie tylko niemowlęta, 3-4 letnie także): czapki, apaszki, bluzy. na nasz widok jedna z mam pyta swojej starszej pociechy, czy nie chce założyć bluzy, bo na huśtawce wieje. czuję się bacznie obserwowana. wtf?

 

IMG_7687